Brooklyn Soap Company: Bodywash

IMG_2969

Odkąd zapuściłem brodę i założyłem bloga coraz częściej zwracam uwagę na skład kosmetyków, z których korzystam. Może dlatego, że większość olejków, szamponów, czy balsamów do pielęgnacji brody wykonywanych jest ze składników naturalnych, a ja, czując różnicę i będąc zadowolonym z efektów, mogę z czystym sumieniem Wam je polecać.

Tym razem przyszło mi zmierzyć się z żelem pod prysznic dla mężczyzn z kolekcji Brooklyn Soap Company. Pierwsze wrażenia? Lubię surowe klimaty, o tym już wiecie. Wystarczy buteleczkę włożyć w zwykły, lniany woreczek, by mnie zadowolić.

IMG_2967

Buteleczka żelu/płynu, o pojemności 300 ml, ku mojej uciesze zaopatrzona została w pompkę. Niby nic wielkiego, a jednak takie rozwiązanie jest wg mnie o wiele wygodniejsze niż zabawa z zakrętką w „co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”.

IMG_2968

Nie wąchałem zawartości przed użyciem. Chciałem niespodzianki i… dostałem taką, jakiej się kompletnie nie spodziewałem. Nie ukrywam, że zapach na moment mnie odrzucił i pomyślałem, że coś z tym żelem jest nie tak. Szybko jednak odnalazłem się w nowej sytuacji i – już na spokojnie – poddałem się doznaniom zapachowym.

IMG_2972

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy to: nalewka! Naprawdę dobra, mocna, wytrawna nalewka. Może nawet whisky, choć nie znam się za bardzo, bo piję tylko z colą (wstyd). Z czasem nalewkę zastąpiła czekolada, pojawił się też syrop na kaszel lub inny, ziołowy lek. Interesujące, niespotykane i totalnie zaskakujące. Muszę przyznać, że do zapachu tego żelu w pełni przekonałem się dopiero po trzecim prysznicu (nie brałem jednego za drugim!). Lubię, kiedy będąc już czyściutkim jestem też pachnący. Bałem się więc tego, że po wyjściu z łazienki zapach alkoholu utrzyma się na ciele. Tak się jednak nie stało i w ostatecznym rozrachunku wygrała czekolada. Ledwo wyczuwalna, ale jednak.

IMG_2970

IMG_2971

Kosmetyki tworzone z naturalnych składników mają to do siebie, że nie pienią się wcale, albo pienią się bardzo delikatnie, tak jak BSC. Żel z lekką nieśmiałością schładza skórę pozostawiając uczucie świeżości, a wszystko dzięki zawartemu w nim olejkowi miętowemu i wyciągu z gałki muszkatołowej.

Brooklyn Soap Company: Bodywash z pewnością będzie udanym prezentem dla mężczyzny na zbliżające się chłodne dni. Towarzyszące mu zapachy kojarzą mi się bowiem z jesienią i zimą. Posiadówą przed kominkiem z grzańcem w ręku lub z kieliszkiem wytrawnego, czerwonego wina. W lecie jednak sięgnąłbym po coś innego, bardziej orzeźwiającego i cytrusowego. Mimo wszystko jestem pod wielkim wrażeniem tego produktu. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś podobnym. Ja jestem zadowolony i myślę, że Wy, mężczyźni brodaci i ci mniej zarośnięci, też będziecie.

Na oficjalnej stronie BSC Bodywash kupić można za ok. 25 euro, ale być może już wkrótce znajdzie się również w asortymencie BeardShopu, do którego Was odsyłam. Bądźcie czujni! :)


  • Mattia Syrokomla

    Przekonałeś mnie tym lnianym woreczkiem. Też tak lubię. Kupię, sprawdzę i dam znać o wrażeniach. Pozdrawiam

    • http://www.kozackienasienie.blogspot.com Tomasz Kozak

      Super! Czekam na Twoją opinię :)